Strony

czwartek, 18 sierpnia 2016

Sabra i Szatila - IX 1982

Tekst: https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Sabrze_i_Szatili

Masakra w Sabrze i Szatili (arabski.: صبرا وشاتيلا) została dokonana na palestyńskich uchodźcach w dniach 16-18 września 1982 roku przez libańskie maronickie oddziały (zwane również „chrześcijańską milicją”) pod dowództwem Elie Hobeiki. Odbyło się to za pełnym przyzwoleniem dowództwa izraelskich sił zbrojnych, których jednostki interwencyjne w południowym Libanie otoczyły obozy uchodźców palestyńskich krótko przed masakrą. Liczba ofiar oceniana jest na 700-3500, z czego większość stanowili starcy, kobiety i dzieci.



http://wiadomosci.onet.pl/religia/sabra-i-szatila-milczenie-znakiem-zgody-na-rzez/71pkr

Nazwa „Sabra” odnosi się do ubogich okolic Zachodniego Bejrutu, sąsiadujących z obozem uchodźców „Szatila”, założonym dla palestyńskich uchodźców w 1949 roku. Przez lata zatarły się granice pomiędzy nimi i powszechnie nazywano je „obozami Sabra i Szatila”.




Od 1975 do 1990 roku w Libanie trwała wojna domowa. Jedną ze stron konfliktu była milicja znana jako „Falanga” – zbrojne ramię chrześcijańskiej partii Kataeb. Była ona sojusznikiem Izraela w walce z OWP.

OWP używała południowego Libanu jako bazy wypadowej przeciwko Izraelowi, a Izrael dokonywał odwetowych nalotów na pozycje OWP w Libanie. 6 czerwca 1982 Izrael zdecydował się na interwencję wojskową, wprowadzając 60 000 żołnierzy na terytorium Libanu. Interwencja ta została oficjalnie potępiona przez ONZ. Po dwóch miesiącach w wyniku działań USA podpisano zawieszenie broni, na mocy którego Liban miał pozostawać pod nadzorem sił międzynarodowych.

1 września oficjalnie zakończono wycofywanie sił OWP z okolic Bejrutu, co zapowiadało stabilizację sytuacji. Uległa ona jednak gwałtownemu pogorszeniu 14 września wskutek zamachu bombowego, w którym zginął Baszir al-Dżumajjil - nowo wybrany prezydent Libanu i jednocześnie lider Falangi. Zamach – jak się później okazało – został przeprowadzony przez prosyryjskiego bojówkarza, lecz o zabójstwo obwiniono początkowo OWP. W kilka godzin po zamachu Ariel Szaron zdecydował o ponownym wkroczeniu sił izraelskich do zachodniej (muzułmańskiej) części Bejrutu, łamiąc warunki ww. zawieszenia broni. Jako uzasadnienie tej decyzji Szaron przedstawił ocenę, jakoby w Bejrucie pozostało 2000-3000 "terrorystów" z OWP (według danych administracji amerykańskiej liczba pozostałych tam członków grup bojowych OWP była w rzeczywistości znikoma). Oddziały izraelskie otoczyły m.in. dwa obozy uchodźców palestyńskich: Sabra i Szatila.

Szaron i Rafael Eitan zezwolili członkom Falangi na wkroczenie do obozów pod pretekstem ujęcia ukrywających się tam bojowników OWP. 16 września 1982 o godzinie 18. falangiści weszli do obozów. Kierując się chęcią odwetu za zabójstwo Dżemajela w ciągu następnych 36-48 godzin dokonali oni masakry mieszkających tam Palestyńczyków.


https://marucha.wordpress.com/2012/09/20/sabra-i-szatila-niewygodna-rocznica/

Odpowiedź międzynarodowa

16 grudnia 1982 Zgromadzenie Ogólne ONZ potępiło masakrę i oficjalnie uznało ją za akt ludobójstwa. Żadne akcje narodowe ani międzynarodowe nie zostały nigdy przedsięwzięte przeciwko dowódcy Elie Hobeika, który zginął 20 lat później w wybuchu bomby w Bejrucie.

Masakra przyciągnęła uwagę mediów na całym świecie. Większość relacji skupiała się na roli Izraela. Włoscy pracownicy lotnisk zbojkotowali izraelską linię lotniczą El Al. W synagogach w Mediolanie i Rzymie podłożono bomby.


http://iran.salon24.pl/560434,jeden-przewodnik-al-nusra-w-damskie-burka

Tygodnik „Time” opublikował 21 lutego 1983 artykuł opisujący Szarona jako bezpośrednio odpowiedzialnego za masakrę.

Benny Morris w książce Israel’s Secret Wars napisał, że Izrael udostępnił buldożery do zakopywania ciał zamordowanych Palestyńczyków.

W szwedzko-francusko-niemiecko-libańskim filmie dokumentalnym Massaker (2005) sześciu byłych żołnierzy libańskich, którzy uczestniczyli w masakrze, zeznało, że Izrael bezpośrednio brał w niej udział. Jeden z nich stwierdził, że widział izraelski buldożer niszczący zamieszkany budynek wewnątrz obozu. Inny zeznał, że izraelscy żołnierze zaopatrzyli ich w materiały do zniszczenia ciał pozostawionych na ulicach.

W 2008 roku Ari Folman, jeden z żołnierzy izraelskich biorących udział w tych zajściach, zrealizował animowany film Walc z Baszirem, w którym podejmuje próbę odpowiedzi na pytanie o odpowiedzialność swoją i współtowarzyszy za masakrę. Film ten, utrzymany w konwencji dokumentu, zdobył Złoty Glob 2009 w kategorii najlepszy film zagraniczny, a także był nominowany do Oskara w tej samej kategorii.




Sabra i Szatila po masakrze

Zaraz po masakrze siły Izraela zaczęły opuszczać Bejrut. Ochronę obozów powierzono Włochom. Kiedy po kolejnych atakach na siły międzynarodowe Włochy wycofały swoich żołnierzy z Libanu, bezpieczeństwo obozów zostało przekazane oddziałom szyickiej milicji Amal.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Masakra nankińska 1937/38


Masakra trwała przez sześć tygodni po zajęciu Nankinu - ówczesnej stolicy Chin - przez Cesarską Armię Japońską 13 grudnia 1937 roku. Historycy nie są zgodni co do dokładnej liczby ofiar. Według większości źródeł Japończycy wymordowali w tym czasie 250-300 tys. chińskich cywilów i rozbrojonych żołnierzy. Ze względu na masowe gwałty i inne okrucieństwa na tle seksualnym, których dopuszczali się najeźdźcy, okres ten nazywany bywa również "gwałtem nankińskim". Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu ustalił, że zgwałcono wtedy w mieście co najmniej 20 tys. kobiet, w tym staruszki i małe dziewczynki.

tekst z http://konflikty.wp.pl/kat,1020361,title,Chiny-obchodza-75-rocznice-masakry-nankinskiej,wid,15176445,wiadomosc.html?ticaid=112048




1. Jak do tego doszło?

Gdy w roku 1931 Japonia zajęła Mandżurię postanowiła utworzyć z niej marionetkowe państwo Mandżukuo, którego władcą został Puyi - ostatni cesarz Chin, jednak władzę rzeczywistą posiadały japońskie władze okupacyjne. Jeszcze przed zajęciem Mandżurii - w roku 1927 Kuomintang przeniósł siedzibę swojego rządu do Nankinu. W tym samym roku komuniści rozpoczęli zbrojne powstanie co doprowadziło do wybuchu wojny domowej. Japończycy wykorzystując zamieszanie polityczne mające miejsce w Chinach wkroczyli na ich terytorium po rzekomym incydencie na Moście Marco Polo 7 lipca 1937 roku. Tegoż dnia rozpoczęła się II Wojna Chińsko-Japońska. Nowoczesna armia japońska bez większego trudu zajmowała kolejne wielkie miasta chińskie na północy kraju. Szanghaj w trakcie oblężenia został niemalże całkowicie zniszczony wskutek nalotów. Ostatecznie miasto padło 11 listopada 1937, a wojska japońskie skierowały się na Nankin. Na początku grudnia 37` Japońska Armia Centralnych Chin pod dowództwem Iwane Matsui była już na przedmieściach Nankinu. 9 grudnia dowództwo japońskie zdecydowało się wystosować propozycję kapitulacji miasta w ciągu 24 godzin. Niestety - Japończycy nie otrzymali odpowiedzi i generał Iwane Matsui wydał rozkaz, by przypuścić zmasowany szturm na miasto. 12 grudnia broniące się jeszcze wojska chińskie wycofały się na drugi brzeg rzeki Jangcy, gdzie większość żołnierzy porzuciła broń i mundury i skryła się wśród cywilów. Jeszcze inni schronili się w MSB (Międzynarodowe Strefy Bezpieczeństwa). 13 grudnia Japończycy wkroczyli do Nankinu i rozpoczęło się jedno z największych ludobójstw jakich doświadczyła ludzkość.



2. Nankin - masowy grób.

 Przez 6 TYGODNI pijani, zdemoralizowani żołnierze japońscy siali terror, jednakże japońscy dowódcy nie mieli nic przeciwko temu. Po wkroczeniu do miasta w ciągu pierwszych trzech dni egzekucje były przeprowadzane na wyraźny rozkaz (dotyczy to jednak głównie żołnierzy chińskiej armii rządowej), jednak prawdziwe tragedie rozegrały się nieznacznie później. Według dokumentacji odtajnionej po wojnie ofiarami "egzekucji na rozkaz" padło aż 100 TYSIĘCY żołnierzy chińskich. Większość z żołnierzy została rozstrzelana nad brzegami rzeki Jangcy za pomocą broni palnej. Wrzucone do rzeki zwłoki płynęły z prądem aż do Szanghaju (wg. dokumentacji Japończycy uznali, iż będzie to "demoralizujące"...). Niestety to nie wojskowi byli najliczniejszą grupą poszkodowaną. Największe straty ponieśli cywile. Tych zginęło wg. niektórych źródeł aż do 350 tysięcy (są ludzie - choćby pewien francuski profesor - mówiący o "ledwie" 90 tysięcy ofiarach, jednak nie ma na to żadnych dowodów). Japończycy urządzali zawody polegające na ścinaniu głów samurajskim mieczem i dźganiu bagnetami - zwłok jak i żywych ludzi. "Żołnierze", żeby nie mówić mordercy - ćwiczyli w ten sposób pchnięcie bagnetem. Wiele ofiar zostało spalonych lub zakopanych żywcem. Japończycy dopuścili się do 80 tysięcy gwałtów. Większość chińskich kobiet stała się przedmiotem brutalnych gwałtów zbiorowych na oczach ich dzieci i mężów. Nie oszczędzono nawet małych dziewczynek(w wieku 5-13 lat), które po gwałtach palono żywcem lub wysyłano do domów publicznych gdzie dokonywano kolejnych gwałtów. Najgorszy los jednak czekał nastoletnie dziewczęta - te wg. odtajnionych dokumentów w `45 były gwałcone nie raz po 45 razy w ciągu doby, okaleczano je, kazano jeść odchody żołnierzy, po czym bito je do nieprzytomności, a dopiero następnie "okazywano im łaskę" i wysyłano do domów pociech (takich dziewcząt było do 20 tysięcy!). Japończycy rewidowali i okradali każdego przechodnia. Kto nie miał żadnych kosztowności, był po prostu zabijany. Włamania do mieszkań i obrabowywanie ich były na porządku dziennym. Miasto zostało doszczętnie splądrowane. Jedna trzecia zabudowań została zniszczona wskutek podkładanego przez Japończyków ognia. Tłoczący się na drogach miasta uchodźcy byli ostrzeliwani przez japońskie lotnictwo.

tekst z: http://world-of-tanks.eu/artykuly/-30--troche-historii-masakra-nankinska/


http://republicanchina.org/Nanking-massacre.htm 




„Masakra nankińska” i interpretacja tego wydarzenia wciąż kładzie się cieniem na relacje japońsko - chińskie. Niezrozumiały może wydawać się fakt, że Tokio czasem w ogóle zaprzecza istnieniu takiego faktu historycznego (a może zrozumiały, w końcu nieprzyznanie się leży w interesie Japonii), ale co ciekawe w ciągu ostatnich 70 lat sami Chińczycy różnie podchodzili do tego zdarzenia. W latach 1949 – 1976, kiedy u władzy był Mao Zedong, wydarzenie to ignorowano, a wszystko dlatego iż w latach 30tych, w okresie bratobójczej walki o władzę między Komunistyczną Partią Chin a Kuomintangiem, Nankin był stolicą Republiki Chińskiej (która po przegranej ostatecznie w 1949 roku przeniosła się na Tajwan).


tekst z: http://www.polska-azja.pl/2012/03/18/nankin-kosc-niezgody-miedzy-chinami-i-japonia/4










O tej masakrze opowiada film "Miasto życia i śmierci"




Film dokumentalny o Muzeum Masakry Nankińskiej




http://www.nj1937.org/english/massacre/more_massacre.asp

http://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/223038.stm



piątek, 16 stycznia 2015

Wyzwolenie Warszawy - styczeń 1945

tekst:  Janusz Młynarski

http://www.polishexpress.co.uk/wyzwolenie-czy-wyzwolenie/



17 stycznia 1945
Tego właśnie dnia do morza ruin, które zostało po stolicy Polski, weszły oddziały I Armii Wojska Polskiego. Nie miały tu jednak zbyt wiele do roboty, walki mające na celu przejęcie miasta trwały tylko kilka godzin. Wszystko dlatego, że Niemcy w obawie przed okrążeniem ewakuowali z miasta większość oddziałów i sprzętu.



Defilada pośród ruin


Natomiast cała operacja warszawska rozpoczęła się 14 stycznia i trwała cztery dni. Wzięła w niej udział 1 Armia WP oraz oddziały Armii Czerwonej. Akcja ta była częścią wielkiej ofensywy rozpoczętej przez Armię Czerwoną jeszcze 12 stycznia 1945 r., a znana jest w historii II wojny światowej jako operacja wiślańsko-odrzańska. Oddziały radzieckie oskrzydliły siły niemieckie, a żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego uderzyli bezpośrednio na Warszawę. Niemcy znaleźli się w kotle. Jak już się rzekło, w samej Warszawie oddziałów niemieckich było niewiele, ale doszło do kilku poważniejszych starć np. w Lasku Bielańskim, okolicach Dworca Głównego czy Alei Jerozolimskich. Dość intensywnie, choć krótko walczono również na Cytadeli. Wczesnym popołudniem w mieście nie było już ani jednego Niemca. Dwa dni później, tj. 19 stycznia, na uprzątniętych z ruin Alejach Jerozolimskich odbyła się defilada wojskowa, którą na zaimprowizowanej trybunie odbierali: Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Edward Osóbka-Morawski, gen. Michał Rola-Żymierski, gen. Stanisław Popławski, płk Marian Spychalski i radziecki marszałek Gieorgij Żukow.








Miasto zakazane

W obecnych czasach z określeniem „ wyzwolenie Warszawy” spotykamy się raczej rzadko. Między innymi dlatego, że na dobrą sprawę nie było właściwie czego wyzwalać – Warszawa w styczniu 1945 roku była wyludnionym, niekończącym się morzem ruin. Ponadto owo „wyzwolenie” było de facto początkiem nowej okupacji, tym razem sowieckiej. Nowy okupant zaczął szybko wprowadzać swoje porządki – wraz z oddziałami polskimi wkroczyli bowiem „krasnoarmiejcy” a z nimi NKWD.





 Z raportów, które słano do Moskwy wynika, że dwa dni po wyzwoleniu enkawudyści zorganizowali grupy „operacyjno-czekistowskie”, których celem było prześwietlanie wszystkich mieszkańców udających się na Pragę. Pełną parą pracowało również polskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, które wspólnie z NKWD wyłapywało akowców i innych członków niekomunistycznego podziemia. Jednak głównym celem było namierzenie kierownictwa Komendy Głównej AK, NSZ oraz partii politycznych. Po wkroczeniu wojsk radzieckich i polskich Warszawa stała się „miastem zakazanym” – władze zabroniły byłym mieszkańcom powrotu. Powodem owej decyzji był fakt, że nie było warunków do osiedlania się, ale przede wszystkim to, że miasto wymagało rozminowania, a jednak mimo to warszawiacy napływali coraz większymi falami. Choć brakowało mieszkań, żywności, energii elektrycznej i wody, w kilka dni po wyparciu Niemców, do Warszawy wróciło 12 tys. osób. Pod koniec 1945 r. liczba ta wzrosła dziesięciokrotnie.



Większość z powracających zdawała sobie sprawę z tego, że napotka zgliszcza, ale każdy się łudził, że jego dom akurat przetrwał. Mimo tego, że spotykało ich rozczarowanie, ludzie nie załamywali się, robili wszystko, by przystosować, to morze ruin do zamieszkania. Każdy nadający się do mieszkania fragment budynku, każda piwnica była natychmiast zasiedlana. Bardzo szybko rozkwitł handel, pojawiły się zaimprowizowane zakłady usługowe, a nawet kawiarnie, walutą było złoto lub dolary, ale najczęściej dochodziło do transakcji wymiennych.





Stolica miała powstać gdzie indziej

Jeśli spojrzymy na poniższe dane, przekonamy się jak heroicznego wysiłku, wręcz rzeczy niemożliwej dokonali warszawiacy dźwigając swoje miasto z ruin. Szacuje się, że straty wśród ludności Warszawy podczas II wojny światowej wyniosły 700- 800 tysięcy osób, w tym około 350 tys. Żydów i około 170 tys. poległych lub zamordowanych w powstaniu warszawskim. Jeśli chodzi o zasoby mieszkaniowe, straty wyniosły 72 procent, natomiast substancji przemysłowej – 90 procent, tyle samo utraciła Waraszawa obiektów przemysłowych i zabytkowych. Komuniści rozważali budowę nowej stolicy w zupełnie innym miejscu, ale hart ducha oraz determinacja warszawiaków była tak wielka, że musieli się przed taką siłą ugiąć.



Polityka Stalina przypieczętowała hitlerowski plan zagłady Warszawy. Sowieckie „wyzwolenie” stolicy 17 stycznia 1945 r. było polityczną i militarną fikcją. Powojenne komunistyczne władze już od pierwszych miesięcy swojego urzędowania w Warszawie rozpoczęły utrwalanie sowieckiego mitu wyzwolenia Warszawy. W okresie PRL każdorazowo 17 stycznia był obchodzony jako Dzień Wyzwolenia Warszawy, a komunistyczna propaganda utrzymywała, że wojska radzieckie położyły wielkie zasługi dla miasta.



poniedziałek, 3 lutego 2014

Nigeria 1966-1970

Nigeria, państwo leżące w zachodniej Afryce w 1901 roku stało się protektoratem brytyjskim. W 1914 cały obszar był formalnie zjednoczony jako "Kolonia i Protektorat Nigerii". Administracyjnie był on podzielony na prowincje północne i południowe oraz kolonię Lagos. Prowincje południowe poddawały się o wiele szybciej niż północne wpływom Zachodu w dziedzinach takich jak edukacja czy nowoczesna gospodarka. Skutki takiego rozwoju kraju dają się dostrzec do dziś. 
http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Nigerii


http://www.afriquessor.com/nigeria-the-untold-story-of-biafra-war/?lang=en

Po drugiej wojnie światowej rosło poczucie tożsamości narodowej Nigeryjczyków i chęć uzyskania niepodległości. Presja wywierana na Wielką Brytanię skłoniła ją do nadania Nigerii początkowo autonomii a później pełnej niepodległości, którą otrzymała w 1960 roku. Państwo to stało się największym pod względem liczby ludności oraz jednym z największych pod względem obszaru państw Afryki.



http://curiosando708090.altervista.org/repubblica-del-biafra-19671970/

Zamieszkiwało go wiele plemion i grup etnicznych, wyznających różne religie. Na północy przeważali wyznawcy islamu na wschodzie i południu wyznawcy religii animistycznych oraz w mniejszym stopniu chrześcijaństwa. Taka mozaika etniczno-religijna musiała doprowadzić do konfliktów.


http://www.afriquessor.com/nigeria-the-untold-story-of-biafra-war/?lang=en


 Od początku niepodległości dominowali przedstawiciele najliczniejszego plemienia Hausa z północy, wyznawcy islamu. Wschód kraju zamieszkiwali Ibo, a zachód Joruba. Aby stonować wybuch konfliktów międzyplemiennych, od 1960 r. premierem był Abukabar Bulewa z plemienia Hausa, a prezydentem Nnamadi Azikive z plemienia Ibo.


http://whoismskemi.blogspot.com/2011/11/kemi-is-getting-eaten-alive-by-her.html

15 stycznia 1966 r. doszło do wojskowego zamachu stanu, a prezydentem został gen. Johnson Ironisi z plemienia Ibo. Zależało mu na utrzymaniu w jedności federalnego państwa. W lipcu 1966 r. doszło do kolejnego zamachu wojskowego, podczas którego zginął Ironisi, a władzę objął gen. Jakubu Gowon z plemienia Hausa.



http://www.igbofocus.co.uk/NIGERIA-S_CIVIL_WAR-_HATE-_HUN/nigeria-s_civil_war-_hate-_hunger_and_the_will_to_survive.html


Na północy doszło do zamieszek, których ofiarą stali się członkowie plemienia Ibo. Rozpoczął się exodus tysięcy ludzi na wschód.


  
http://www.igbofocus.co.uk/The_Biafra/How_Many_Biafran_Children_Died/how_many_biafran_children_died.html
31 maja 1967 r. płk. Odumegvu Ojukwu będący gubernatorem wschodniego regionu zameszkałego głównie przez plemię Ibo ogłosił niepodległość, co oznaczało secesję wschodniego regionu Nigerii - Biafry.  Pułkownik Ojukwu kierował się głównie interesami plemienia Ibo.  Doszedł do wniosku, że Ibowie będą bezpieczni tylko we własnym, niepodległym państwie.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Biafra


http://www.nigeriaintel.com/2012/10/04/the-genocidal-biafran-war-still-haunts-nigeria/


Wojna trwała dwa i pół roku. Pociągnęła za sobą setki tysięcy ofiar nie tylko działań wojennych, ale także chorób i głodu. Armia federalna była popierana przez Wlk. Brytanię, a dostawy broni pochodziły z Wlk. Brytanii i ZSRR. Biafrę popierała grupa państw afrykańskich oraz Francja. W rezultacie totalnej wojny secesjonistyczna republika zmuszona została do poddania się. 


http://www.theguardian.com/books/booksblog/2009/oct/12/book-club-half-yellow-sun
Hulton-Deutsch Collection/ Corbis



Przedstawiciele rządu federalnego obiecali, że nie będą stosowane represje i dojdzie do pojednania narodowego. Słowa dotrzymano, jednakże po tej wojnie Nigeria w praktyce cały czas jest rządzona przez kolejne ekipy dyktatorów wojskowych.


http://moodle.davidson.edu/moodle2/mod/wiki/view.php?id=43938


Porozumienie o zakończeniu wojny domowej w Nigerii podpisano 12 stycznia 1970 r. Ocenia się, że w trakcie konfliktu zginęło około miliona osób, w tym w dużej części dzieci, głównie na skutek klęski głodu powstałej w wyniku blokady ekonomicznej oraz destrukcji życia rolniczego regionu. Oficjalne władze Nigerii za głównych winowajców klęski głodu uważały przywódców rebelii. 


http://beegeagle.wordpress.com/2010/07/28/nigerian-civil-warfrance-backed-biafra-to-the-hilt/


Ujawnione w 2012 roku przez Departament Stanu Stanów Zjednoczonych dokumenty wskazują na to, że przywódca rządu Nigerii Yakubu Gowon nie zgadzał się na pomoc żywnościową dostarczaną korytarzem lotniczym przez Czerwony Krzyż. Z kolei przywódcy Biafry nie chcieli zgodzić się na pomoc dostarczaną drogą lądową gdyż obawiali się, że żywność będzie zatruta. W opublikowanych również w 2012 r. przez nigeryjskiego pisarza Chinua Achebe wspomnieniach o biafrańskiej wojnie przytoczone zostało stanowisko ówczesnego ministra finansów Nigerii Obafemi Awolowo: „Wszystko jest uczciwe w wojnie, a głód jest jedną z broni wojny. Nie rozumiem, dlaczego mamy karmić naszych wrogów, aby mogli walczyć bardziej zażarcie"
http://pl.wikipedia.org/wiki/Biafra


http://www.liberation.fr/photographie/2013/10/18/maintenant-il-faut-en-plus-s-inquieter-des-kidnappings_940716

sobota, 25 stycznia 2014

Wyzwolenie Oświęcimia - styczeń 1945

Autor tekstu: Andrzej Strzelecki  
zdjęcia:  Archiwum Muzeum w Oświęcimiu
 
W styczniu 1945 r. podczas wyprowadzania i po wyprowadzeniu więźniów z KL Auschwitz na trasy ewakuacyjne, władze SS podjęły ostatnie poczynania mające na celu zatarcie śladów zbrodni dokonanych w obozie. Na ulicach obozowych zapłonęły stosy dokumentów. 20 stycznia 1945 r. wysadzono w powietrze niedawno częściowo rozebrane krematoria II i III, a 26 stycznia − krematorium V, do tej pory przydatne do użytku. 23 stycznia podpalono tzw. „Kanadę” II − kompleks baraków-magazynów z mieniem pozostałym po ofiarach eksterminacji.





W niepewnej sytuacji znalazło się blisko 9 tys., nienadających się do ewakuacji pieszej, w większości chorych i skrajnie wyczerpanych więźniów pozostawionych w obozie macierzystym (Stammlager), Birkenau i podobozach. Władze SS dążyły do zgładzenia ww. więźniów i tylko zbieg okoliczności sprawił, że w większości uniknęli oni zagłady. W czasie pomiędzy wymarszem z obozu ostatnich kolumn ewakuacyjnych a nadejściem żołnierzy Armii Czerwonej, SS zdążyła wymordować w obozie Birkenau oraz w podobozach w Wesołej (Fürstengrube), Gliwicach (Glewitz IV), Czechowicach (Tschechowitz-Vacuum) i Blachowni Śląskiej (Blechhammer) ok. 700 więźniów żydowskich.



20 lub 21 stycznia esesmani pełniący służbę na wieżach strażniczych w większości opuścili Auschwitz. Nadal jednak teren obozowy patrolowały większe lub mniejsze oddziały SS. Przejeżdżały też oddziały Wehrmachtu, plądrujące na równi z esesmanami magazyny obozowe. Niektórzy więźniowie, wykorzystując panującą dezorganizację, podejmowali ryzyko ucieczki z obozu.



W dniu 27 stycznia 1945 r. żołnierze 60. armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego otworzyli bramy KL Auschwitz. Więźniowie witali żołnierzy radzieckich jako autentycznych wyzwolicieli. Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie przedstawicielami totalitaryzmu stalinowskiego, przynieśli wolność więźniom totalitaryzmu hitlerowskiego.

Wojska radzieckie otrzymały bliższe informacje o Auschwitz dopiero po wyzwoleniu Krakowa i w związku z tym nie były w stanie dotrzeć do bram KL Auschwitz przed 27 stycznia 1945 r.

 W obozie macierzystym, Birkenau i Monowitz doczekało wyzwolenia około 7 tys. więźniów. Około 500 więźniów żołnierze radzieccy wyzwolili przed 27 stycznia, i wkrótce potem w podobozach KL Auschwitz: w Starej Kuźni, w Blachowni Śląskiej, Świętochłowicach, Wesołej, Libiążu, Jawiszowicach i Jaworznie.




W bezpośrednich walkach o wyzwolenie oświęcimskiego obozu macierzystego, obozu w Birkenau i obozu w Monowitz oraz miasta Oświęcim i okolicy, poległo ponad 230 żołnierzy radzieckich, wśród nich dowódca 472 pułku, pułkownik Siemen Lwowicz Biesprozwannyj. W większości spoczywają oni na cmentarzu miejskim w Oświęcimiu.

W obozie macierzystym i w Birkenau żołnierze radzieccy znaleźli około 600 zwłok więźniów, zastrzelonych przez esesmanów w trakcie wycofywania się z Auschwitz, oraz zmarłych z wycieńczenia.



Nie były to jednak jedyne ślady zbrodni, na jakie się tam natknęli. Pełen tragedii obraz wyzwolonego obozu utrwaliła sowiecka wojskowa ekipa filmowa, tworząc dokument znany pod nazwą „Kronika wyzwolenia obozu”, do dziś wyświetlany dla odwiedzających Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Członek tej ekipy Aleksander Woroncow stwierdził po wojnie: — Wspomnienia stamtąd (z Auschwitz – przyp. A.S.) zachowałem na całe moje życie. To wszystko było najbardziej poruszające i najstraszniejsze, co zobaczyłem i sfilmowałem podczas wojny.

Na swój sposób te zbrodnie udokumentował radziecki żołnierz-artysta pochodzenia żydowskiego, Zinowij Tołkaczew, sporządzając w wyzwolonym obozie wiele szkiców o tematyce obozowej, które po wojnie zostały zaprezentowane w albumach wydanych w Polsce, Izraelu i w ZSSR.




Pierwszej zorganizowanej pomocy udzielili wyzwolonym więźniom KL Auschwitz radzieccy lekarze oraz sanitariusze wojskowi. W krótkim czasie chorych byłych więźniów przejęły pod opiekę przybyłe na teren obozowy dwa radzieckie szpitale polowe kierowane przez majorów-lekarzy: Wejtkowa i Miełaja.

Z pomocą byłym więźniom pospieszyli liczni polscy ochotnicy, mieszkańcy Oświęcimia i okolic, a także innych rejonów Polski, głównie członkowie Polskiego Czerwonego Krzyża. Na początku lutego powstał na terenie wyzwolonego obozu, z inicjatywy i pod kierownictwem dr. Józefa Bellerta z Warszawy, Szpital Obozowy Polskiego Czerwonego Krzyża. Pod opieką radzieckich szpitali polowych i Szpitala Obozowego PCK znalazło się ponad 4,5 tys. przeważnie obłożnie chorych byłych więźniów − obywateli dwudziestu kilku państw, w większości Żydów. Było wśród nich ponad 400 dzieci, w części bliźnięta żydowskie, które do niedawna były obiektem zbrodniczych eksperymentów lekarza SS Josefa Mengele.

http://holocaust.blog.student.pl/ 

Setki obłożnie chorych wyciągnięto z lepiących się od brudu i kału prycz, i przeniesiono do uprzątniętych pomieszczeń. Pacjentów przyzwyczajano do normalnego jedzenia, dawkując im w niewielkich ilościach posiłki (np. zupę z przecieranych ziemniaków w ilości trzy razy dziennie po łyżce, a po pewnym czasie po kilka łyżek). Przez wiele tygodni po wyzwoleniu pielęgniarki znajdowały pod siennikami i materacami chleb, chowany przez niektórych chorych na następny dzień w niedowierzaniu, że wkrótce otrzymają nowe porcje.


Znajdujący się we względnie dobrym stanie fizycznym wyzwoleni więźniowie opuścili Auschwitz niezwłocznie po dotarciu tam żołnierzy radzieckich. Pacjenci szpitali funkcjonujących na terenie poobozowym uczynili to w większości w ciągu trzech-czterech miesięcy po wyzwoleniu.

Jedni wyruszyli w drogę do rodzinnych miejscowości na własną rękę, inni w zorganizowanych różnorodnie transportach (m.in. droga do domu kilkuset żydowskich byłych więźniów pochodzących z Europy zachodniej i południowo-wschodniej wiodła przez terytorium ZSRR, dla części z nich pociągiem do Odessy, a stamtąd statkiem do Marsylii, dla jeszcze innych poprzez obozy przejściowe, swojego rodzaju DP-Camps, w Słucku w Białorusi i Czerniowcach na Ukrainie).

http://odkrywcy.pl/kat,122994,title,Milosc-w-obozie-koncentracyjnym,wid,14970434,wiadomosc.html 

W lutym i marcu 1945 r. w oddzielnych grupach wywieziono z Auschwitz większość byłych więźniów-dzieci, głównie do ośrodków charytatywnych oraz do domów dziecka. Tylko nieliczne zostały odnalezione przez swoich rodziców. Większość z nich, na ogół dzieci żydowskie, los związał na wiele lat, przeważnie do czasu osiągnięcia pełnoletniości, z sierocińcami, domami dziecka i wioskami dziecięcymi w Polsce, Izraelu, Związku Radzieckim i innych krajach.





W pierwszych miesiącach po wyzwoleniu KL Auschwitz działały na jego terenie specjalne komisje (radziecka i polska), których zadaniem było zabezpieczenie dowodów zbrodni popełnionych w obozie. W dwa lata po wojnie protokoły spisane przez ekspertów polskich i zebrane przez nich dokumenty obozowe wykorzystał polski Najwyższy Trybunał Narodowy w procesach przeciwko byłemu komendantowi KL Auschwitz, Rudolfowi Hössowi i czterdziestu byłym członkom załogi obozu.


niedziela, 19 stycznia 2014

Ostatni pociąg do Auschwitz

Wiosna 1943 roku. Kilkuset Żydów zostaje wysłanych z Berlina do obozu zagłady w Oświęcimiu. Ostatnia podróż w przepełnionych wagonach bydlęcych, w upale, bez jedzenia i wody jest niczym piekło. Do tego na stacji końcowej czeka śmierć, o czym wszyscy dobrze wiedzą. Dramat ludzi jest tym większy, że są oni ostatnimi Żydami zmierzającymi do Auschwitz. Dlatego niektórzy z nich podejmują rozpaczliwe próby ucieczki. Wśród nich jest rodzina Neumannów, artysta kabaretowy, lekarz Friedlich i kilkoro młodych ludzi.

źródło opisu:
http://www.filmweb.pl/film/Ostatni+pociąg-2006-301181/descs



środa, 15 stycznia 2014

Rewolucja w Rumunii - XII 1989

Zdjęcia:
http://photochronograph.ru/2013/01/16/revolyuciya-v-rumynii-1989-goda/

tekst: 
http://teatrnn.pl/leksykon/node/3538/czerwiec_1989_–_rewolucja_w_rumunii
opracował Tadeusz Przystojecki


W odróżnieniu od innych państw bloku sowieckiego, Rumunia nie uniknęła rozlewu krwi, wchodząc pod koniec lat osiemdziesiątych na drogę transformacji. Rewolucja, która miała gwałtowny przebieg, nie tylko zaowocowała straceniem znienawidzonego dyktatora Nicolae Ceausescu, licznymi ofiarami spośród ludności cywilnej, ale wprowadziła chaos i dała władzę ludziom, którzy byli w dużym stopniu związani z dotychczasowym reżimem. Mimo pozorów demokracji przez wiele lat po 1989 roku niewłaściwie rządzona Rumunia była pogrążona w stagnacji i zacofaniu.



Pod koniec lat 70. nastąpił spadek poziomu życia ludności w Rumunii, rozwiały się też nadzieje wiązane z osobą Ceausescu, narastały natomiast nastroje antyreżimowe. Latem 1977 roku miał miejsce strajk górników, uprzywilejowanej grupy społecznej, o której względy zabiegały władze Rumunii. Górnicy domagali się odwołania decyzji godzących w ich ekonomiczne i finansowe prawa. Mimo narastającego kryzysu, grupa ta cieszyła się niesłabnącym poparciem władz.

W 1979 roku powstał w Rumunii Wolny Związek Robotników (jako odzwierciedlenie wydarzeń w Polsce końca lat 70.). Jednakże nigdy nie rozwinął on szerszej działalności. Dopiero niemal dziesięć lat później miały miejsce manifestacje o szerszym zasięgu. W lutym 1987 roku, w mieście położonym blisko granicy radzieckiej, studenci zaprotestowali przeciwko obniżaniu się stopy życiowej. W listopadzie tego roku, w czasie wyborów do parlamentu, w jednym z miast centralnej Rumunii ujawnił się silny ruch protestacyjny wobec reżimu. Trzon manifestacji stanowili robotnicy. Jednakże żadne z tych wydarzeń nie spotkało się z szerszym poparciem społecznym. Właściwie aż do grudnia 1989 roku nie zanotowano żadnych znaczących niepokojów wśród ludności.



Opozycja w łonie partii

Nie istniała praktyczne żadna opozycja w łonie partii komunistycznej. Pewnym zagrożeniem dla władzy Ceausescu byli ludzie, którzy pozostawali pod bezpośrednim wpływem Moskwy. Rumuński przywódca trzymał ich jednak na dystans, nie dopuszczając do wyższych stanowisk i poddając ścisłej obserwacji. W 1979 roku podczas XII Zjazdu Partii jeden z nich, Constantin Parvulescu, dawny działacz Kominternu skrytykował Ceausescu za odstępstwa od „zasad marksizmu-leninizmu” oraz za jego działania zmierzające do obsadzenia swojej rodziny w strukturach władzy (próby stworzenia swoistej dynastii w łonie partii komunistycznej). W 1984 roku grupa generałów podjęła nieudaną próbę usunięcia przywódcy drogą zamachu stanu. Z inicjatywy promoskiewskiej Grupy Sześciu, powstał list skierowany do Ceausescu (tzw. list Sześciu), w którym domagano się, by ten postępował zgodnie z kursem reform zapoczątkowanym przez Gorbaczowa.




Powyższe przesłanki wskazują na fakt, iż nie istniała żadna poważna siła opozycyjna wobec reżimu Ceausescu, a sam przywódca potrafił wygrywać antyrosyjskie nastroje społeczeństwa – długo traktowano go jako męża opatrznościowego. Wszelkie przejawy sprzeciwu wobec władzy dyktatora przedstawiano jako prowokację ze strony ZSRR. Władza dysponowała doskonale zorganizowanym i poinformowanym aparatem bezpieczeństwa (Securitate), który był w stanie wychwycić i zdławić w zarodku wszelkie przejawy antyreżimowych postaw i działań. Ponadto Ceausescu chorobliwie kochał władzę i nie zamierzał się nią dzielić z nikim oprócz członków własnej rodziny. Reformy Gorbaczowa były mu nie na rękę, gdyż oznaczały nie tylko konieczność unowocześnienia gospodarki, ale również rozliczenie ze skompromitowanym aparatem władzy. Rumuński dyktator panicznie bał się takiej sytuacji. Fakt ten tłumaczy dlaczego sugerował on innym przywódcom państw Układu Warszawskiego zdławienie rodzącej się w Polsce demokracji po czerwcowych wyborach w 1989 roku.

Te wszystkie czynniki dowodzą, że jedyną możliwą drogą zmiany władzy w Rumunii mógł być gwałtowny sprzeciw wielu środowisk i grup społecznych. To tłumaczy wybuch rewolucji.
 




Wydarzenia w Timisoarze

Spiskowcy, którzy organizowali zryw, chcieli więc aktywizacji szerokiego kręgu społeczeństwa. W tym celu rozdmuchano sprawę eksmisji pastora Laszlo Tokesa, wywodzącego się z węgierskiej mniejszości, zamieszkałego w Timisoarze. Na żądanie władz biskup odwołał go ze stanowiska i kazał wyprowadzić się z przysługującego mu mieszkania. Szesnastego grudnia 1989 roku wierni, którzy w proteście przeciw eksmisji duchownego zebrali się wokół miejsca jego zamieszkania, przyciągali inne osoby, które do tej pory nie miały nic wspólnego ze sprawą. Zebrał się tłum, który mimo odwołania decyzji o eksmisji, nie chciał się rozejść. Skandowano antykomunistyczne hasła. W odpowiedzi na tę żywiołową manifestację, policja i Securitate przystąpiły do brutalnej rozprawy z jej uczestnikami.



Nie zdołano jednak zaprowadzić porządku. Następnego dnia tłum wdarł się do budynku Komitetu Lokalnego Komunistycznej Partii Rumunii i próbował podpalić gmach. Do akcji wkroczyło wojsko wyposażone w ciężki sprzęt bojowy. W mieście zapanował chaos, wojsku nie udało się od razu spacyfikować tłumu. Padły strzały, byli zabici i ranni. Dopiero 18 grudnia centrum miasta zostało opanowane przez wojsko i policję. W mieście wprowadzono stan wojenny, zakazano zgromadzeń. Grupa młodych mężczyzn złamała ten zakaz, utworzyła pochód, niosąc rewolucyjny sztandar i śpiewając patriotyczne pieśni. Władze odpowiedziały ogniem. Znów padli zabici i ranni. Dziewiętnastego grudnia wciąż strajkowały fabryki, w których nie udało się przywrócić ładu. Dwudziestego grudnia robotnicy wkroczyli do miasta. Sto tysięcy protestujących skandowało antyreżimowe hasła. Przedstawiciele rządu, którzy drogą negocjacji chcieli osiągnąć kompromis, nie byli w stanie spełnić podstawowego postulatu tłumu – odwołania Ceausescu. Dwudziestego pierwszego grudnia do Timisoaru zaczęły przybywać pociągi wypełnione robotnikami z fabryk Oltenii, którzy mieli posłużyć władzy do stłumienia strajków w tym mieście. Jednak nie tylko nie pomogli, ale sami przyłączyli się do strajku.


 

Obalenie dyktatury Ceausescu

Tymczasem echa wydarzeń w Timisoarze odbiły się szerokim echem w innych miastach Rumunii. Rozpuszczono plotki o tysiącach ofiar śmiertelnych, nagłośniono też żądania demonstrantów, dotyczące m.in. obalenia dyktatury Ceausescu. Dwudziestego grudnia, po powrocie z Teheranu, Nicolae Ceausescu wypowiedział się publicznie o „zagrożeniu kraju inwazją radziecką” i ogłosił zwołanie wiecu na dzień następny. Wiec na placu w Bukareszcie miał być manifestacją poparcia dla władzy, a przerodził się w gwałtowną antyreżimową manifestację; wszystko było relacjonowane na żywo przez państwową telewizję. W stolicy i w pozostałych miastach rozgorzały walki. Ceausescu, który pozostał w gmachu KC, ogłosił stan wyjątkowy. Wojsku udało się chwilowo spacyfikować demonstrację. Dwudziestego drugiego grudnia demonstranci powrócili, lecz tym razem razem siły porządkowe były po ich stronie. Dyktator został wraz z żoną Eleną ewakuowany helikopterem z dachu otoczonego przez tłum budynku. Niedługo potem zostali oni schwytani przez wojsko i po krótkim procesie w Targoviste, rozstrzelani 25 grudnia 1989 roku. Zarówno proces, jak i egzekucja były filmowane przez telewizję i pokazane społeczeństwu.



Mimo wielu niejasności wiadomo, że za rewolucyjnym spiskiem stanęli ludzie z bliskiego otoczenia dyktatora. Prawdopodobnie planowali oni przeprowadzić zamach stanu w Nowy Rok, jednak zajścia w Timisoarze przyspieszyły bieg wydarzeń. Jedną z kluczowych postaci był gen. Victor Stanculescu, który zainspirował Ceausescu do zorganizowania wiecu, a następnie namówił go do ucieczki śmigłowcem, co ostatecznie zdyskredytowało przywódcę w oczach społeczeństwa, czyniąc go zbiegiem. Spiskowcy niewątpliwie podsycali też nastroje tłumu, agitując tłum przez magafony i podejmując wszelkie działania wprowadzające chaos.



Powołanie Frontu Ocalenia Narodowego

Dwudzietego drugiego grudnia Victor Stanculescu, który został nowym ministrem obrony, wyznaczył spośród licznych pretendentów do władzy grupę Iona Iliescu; w ten sposób powstał Front Ocalenia Narodowego.