Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konflikty po 1945 r. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konflikty po 1945 r. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

Sabra i Szatila - IX 1982

Tekst: https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Sabrze_i_Szatili

Masakra w Sabrze i Szatili (arabski.: صبرا وشاتيلا) została dokonana na palestyńskich uchodźcach w dniach 16-18 września 1982 roku przez libańskie maronickie oddziały (zwane również „chrześcijańską milicją”) pod dowództwem Elie Hobeiki. Odbyło się to za pełnym przyzwoleniem dowództwa izraelskich sił zbrojnych, których jednostki interwencyjne w południowym Libanie otoczyły obozy uchodźców palestyńskich krótko przed masakrą. Liczba ofiar oceniana jest na 700-3500, z czego większość stanowili starcy, kobiety i dzieci.



http://wiadomosci.onet.pl/religia/sabra-i-szatila-milczenie-znakiem-zgody-na-rzez/71pkr

Nazwa „Sabra” odnosi się do ubogich okolic Zachodniego Bejrutu, sąsiadujących z obozem uchodźców „Szatila”, założonym dla palestyńskich uchodźców w 1949 roku. Przez lata zatarły się granice pomiędzy nimi i powszechnie nazywano je „obozami Sabra i Szatila”.




Od 1975 do 1990 roku w Libanie trwała wojna domowa. Jedną ze stron konfliktu była milicja znana jako „Falanga” – zbrojne ramię chrześcijańskiej partii Kataeb. Była ona sojusznikiem Izraela w walce z OWP.

OWP używała południowego Libanu jako bazy wypadowej przeciwko Izraelowi, a Izrael dokonywał odwetowych nalotów na pozycje OWP w Libanie. 6 czerwca 1982 Izrael zdecydował się na interwencję wojskową, wprowadzając 60 000 żołnierzy na terytorium Libanu. Interwencja ta została oficjalnie potępiona przez ONZ. Po dwóch miesiącach w wyniku działań USA podpisano zawieszenie broni, na mocy którego Liban miał pozostawać pod nadzorem sił międzynarodowych.

1 września oficjalnie zakończono wycofywanie sił OWP z okolic Bejrutu, co zapowiadało stabilizację sytuacji. Uległa ona jednak gwałtownemu pogorszeniu 14 września wskutek zamachu bombowego, w którym zginął Baszir al-Dżumajjil - nowo wybrany prezydent Libanu i jednocześnie lider Falangi. Zamach – jak się później okazało – został przeprowadzony przez prosyryjskiego bojówkarza, lecz o zabójstwo obwiniono początkowo OWP. W kilka godzin po zamachu Ariel Szaron zdecydował o ponownym wkroczeniu sił izraelskich do zachodniej (muzułmańskiej) części Bejrutu, łamiąc warunki ww. zawieszenia broni. Jako uzasadnienie tej decyzji Szaron przedstawił ocenę, jakoby w Bejrucie pozostało 2000-3000 "terrorystów" z OWP (według danych administracji amerykańskiej liczba pozostałych tam członków grup bojowych OWP była w rzeczywistości znikoma). Oddziały izraelskie otoczyły m.in. dwa obozy uchodźców palestyńskich: Sabra i Szatila.

Szaron i Rafael Eitan zezwolili członkom Falangi na wkroczenie do obozów pod pretekstem ujęcia ukrywających się tam bojowników OWP. 16 września 1982 o godzinie 18. falangiści weszli do obozów. Kierując się chęcią odwetu za zabójstwo Dżemajela w ciągu następnych 36-48 godzin dokonali oni masakry mieszkających tam Palestyńczyków.


https://marucha.wordpress.com/2012/09/20/sabra-i-szatila-niewygodna-rocznica/

Odpowiedź międzynarodowa

16 grudnia 1982 Zgromadzenie Ogólne ONZ potępiło masakrę i oficjalnie uznało ją za akt ludobójstwa. Żadne akcje narodowe ani międzynarodowe nie zostały nigdy przedsięwzięte przeciwko dowódcy Elie Hobeika, który zginął 20 lat później w wybuchu bomby w Bejrucie.

Masakra przyciągnęła uwagę mediów na całym świecie. Większość relacji skupiała się na roli Izraela. Włoscy pracownicy lotnisk zbojkotowali izraelską linię lotniczą El Al. W synagogach w Mediolanie i Rzymie podłożono bomby.


http://iran.salon24.pl/560434,jeden-przewodnik-al-nusra-w-damskie-burka

Tygodnik „Time” opublikował 21 lutego 1983 artykuł opisujący Szarona jako bezpośrednio odpowiedzialnego za masakrę.

Benny Morris w książce Israel’s Secret Wars napisał, że Izrael udostępnił buldożery do zakopywania ciał zamordowanych Palestyńczyków.

W szwedzko-francusko-niemiecko-libańskim filmie dokumentalnym Massaker (2005) sześciu byłych żołnierzy libańskich, którzy uczestniczyli w masakrze, zeznało, że Izrael bezpośrednio brał w niej udział. Jeden z nich stwierdził, że widział izraelski buldożer niszczący zamieszkany budynek wewnątrz obozu. Inny zeznał, że izraelscy żołnierze zaopatrzyli ich w materiały do zniszczenia ciał pozostawionych na ulicach.

W 2008 roku Ari Folman, jeden z żołnierzy izraelskich biorących udział w tych zajściach, zrealizował animowany film Walc z Baszirem, w którym podejmuje próbę odpowiedzi na pytanie o odpowiedzialność swoją i współtowarzyszy za masakrę. Film ten, utrzymany w konwencji dokumentu, zdobył Złoty Glob 2009 w kategorii najlepszy film zagraniczny, a także był nominowany do Oskara w tej samej kategorii.




Sabra i Szatila po masakrze

Zaraz po masakrze siły Izraela zaczęły opuszczać Bejrut. Ochronę obozów powierzono Włochom. Kiedy po kolejnych atakach na siły międzynarodowe Włochy wycofały swoich żołnierzy z Libanu, bezpieczeństwo obozów zostało przekazane oddziałom szyickiej milicji Amal.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Nigeria 1966-1970

Nigeria, państwo leżące w zachodniej Afryce w 1901 roku stało się protektoratem brytyjskim. W 1914 cały obszar był formalnie zjednoczony jako "Kolonia i Protektorat Nigerii". Administracyjnie był on podzielony na prowincje północne i południowe oraz kolonię Lagos. Prowincje południowe poddawały się o wiele szybciej niż północne wpływom Zachodu w dziedzinach takich jak edukacja czy nowoczesna gospodarka. Skutki takiego rozwoju kraju dają się dostrzec do dziś. 
http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Nigerii


http://www.afriquessor.com/nigeria-the-untold-story-of-biafra-war/?lang=en

Po drugiej wojnie światowej rosło poczucie tożsamości narodowej Nigeryjczyków i chęć uzyskania niepodległości. Presja wywierana na Wielką Brytanię skłoniła ją do nadania Nigerii początkowo autonomii a później pełnej niepodległości, którą otrzymała w 1960 roku. Państwo to stało się największym pod względem liczby ludności oraz jednym z największych pod względem obszaru państw Afryki.



http://curiosando708090.altervista.org/repubblica-del-biafra-19671970/

Zamieszkiwało go wiele plemion i grup etnicznych, wyznających różne religie. Na północy przeważali wyznawcy islamu na wschodzie i południu wyznawcy religii animistycznych oraz w mniejszym stopniu chrześcijaństwa. Taka mozaika etniczno-religijna musiała doprowadzić do konfliktów.


http://www.afriquessor.com/nigeria-the-untold-story-of-biafra-war/?lang=en


 Od początku niepodległości dominowali przedstawiciele najliczniejszego plemienia Hausa z północy, wyznawcy islamu. Wschód kraju zamieszkiwali Ibo, a zachód Joruba. Aby stonować wybuch konfliktów międzyplemiennych, od 1960 r. premierem był Abukabar Bulewa z plemienia Hausa, a prezydentem Nnamadi Azikive z plemienia Ibo.


http://whoismskemi.blogspot.com/2011/11/kemi-is-getting-eaten-alive-by-her.html

15 stycznia 1966 r. doszło do wojskowego zamachu stanu, a prezydentem został gen. Johnson Ironisi z plemienia Ibo. Zależało mu na utrzymaniu w jedności federalnego państwa. W lipcu 1966 r. doszło do kolejnego zamachu wojskowego, podczas którego zginął Ironisi, a władzę objął gen. Jakubu Gowon z plemienia Hausa.



http://www.igbofocus.co.uk/NIGERIA-S_CIVIL_WAR-_HATE-_HUN/nigeria-s_civil_war-_hate-_hunger_and_the_will_to_survive.html


Na północy doszło do zamieszek, których ofiarą stali się członkowie plemienia Ibo. Rozpoczął się exodus tysięcy ludzi na wschód.


  
http://www.igbofocus.co.uk/The_Biafra/How_Many_Biafran_Children_Died/how_many_biafran_children_died.html
31 maja 1967 r. płk. Odumegvu Ojukwu będący gubernatorem wschodniego regionu zameszkałego głównie przez plemię Ibo ogłosił niepodległość, co oznaczało secesję wschodniego regionu Nigerii - Biafry.  Pułkownik Ojukwu kierował się głównie interesami plemienia Ibo.  Doszedł do wniosku, że Ibowie będą bezpieczni tylko we własnym, niepodległym państwie.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Biafra


http://www.nigeriaintel.com/2012/10/04/the-genocidal-biafran-war-still-haunts-nigeria/


Wojna trwała dwa i pół roku. Pociągnęła za sobą setki tysięcy ofiar nie tylko działań wojennych, ale także chorób i głodu. Armia federalna była popierana przez Wlk. Brytanię, a dostawy broni pochodziły z Wlk. Brytanii i ZSRR. Biafrę popierała grupa państw afrykańskich oraz Francja. W rezultacie totalnej wojny secesjonistyczna republika zmuszona została do poddania się. 


http://www.theguardian.com/books/booksblog/2009/oct/12/book-club-half-yellow-sun
Hulton-Deutsch Collection/ Corbis



Przedstawiciele rządu federalnego obiecali, że nie będą stosowane represje i dojdzie do pojednania narodowego. Słowa dotrzymano, jednakże po tej wojnie Nigeria w praktyce cały czas jest rządzona przez kolejne ekipy dyktatorów wojskowych.


http://moodle.davidson.edu/moodle2/mod/wiki/view.php?id=43938


Porozumienie o zakończeniu wojny domowej w Nigerii podpisano 12 stycznia 1970 r. Ocenia się, że w trakcie konfliktu zginęło około miliona osób, w tym w dużej części dzieci, głównie na skutek klęski głodu powstałej w wyniku blokady ekonomicznej oraz destrukcji życia rolniczego regionu. Oficjalne władze Nigerii za głównych winowajców klęski głodu uważały przywódców rebelii. 


http://beegeagle.wordpress.com/2010/07/28/nigerian-civil-warfrance-backed-biafra-to-the-hilt/


Ujawnione w 2012 roku przez Departament Stanu Stanów Zjednoczonych dokumenty wskazują na to, że przywódca rządu Nigerii Yakubu Gowon nie zgadzał się na pomoc żywnościową dostarczaną korytarzem lotniczym przez Czerwony Krzyż. Z kolei przywódcy Biafry nie chcieli zgodzić się na pomoc dostarczaną drogą lądową gdyż obawiali się, że żywność będzie zatruta. W opublikowanych również w 2012 r. przez nigeryjskiego pisarza Chinua Achebe wspomnieniach o biafrańskiej wojnie przytoczone zostało stanowisko ówczesnego ministra finansów Nigerii Obafemi Awolowo: „Wszystko jest uczciwe w wojnie, a głód jest jedną z broni wojny. Nie rozumiem, dlaczego mamy karmić naszych wrogów, aby mogli walczyć bardziej zażarcie"
http://pl.wikipedia.org/wiki/Biafra


http://www.liberation.fr/photographie/2013/10/18/maintenant-il-faut-en-plus-s-inquieter-des-kidnappings_940716

środa, 15 stycznia 2014

Rewolucja w Rumunii - XII 1989

Zdjęcia:
http://photochronograph.ru/2013/01/16/revolyuciya-v-rumynii-1989-goda/

tekst: 
http://teatrnn.pl/leksykon/node/3538/czerwiec_1989_–_rewolucja_w_rumunii
opracował Tadeusz Przystojecki


W odróżnieniu od innych państw bloku sowieckiego, Rumunia nie uniknęła rozlewu krwi, wchodząc pod koniec lat osiemdziesiątych na drogę transformacji. Rewolucja, która miała gwałtowny przebieg, nie tylko zaowocowała straceniem znienawidzonego dyktatora Nicolae Ceausescu, licznymi ofiarami spośród ludności cywilnej, ale wprowadziła chaos i dała władzę ludziom, którzy byli w dużym stopniu związani z dotychczasowym reżimem. Mimo pozorów demokracji przez wiele lat po 1989 roku niewłaściwie rządzona Rumunia była pogrążona w stagnacji i zacofaniu.



Pod koniec lat 70. nastąpił spadek poziomu życia ludności w Rumunii, rozwiały się też nadzieje wiązane z osobą Ceausescu, narastały natomiast nastroje antyreżimowe. Latem 1977 roku miał miejsce strajk górników, uprzywilejowanej grupy społecznej, o której względy zabiegały władze Rumunii. Górnicy domagali się odwołania decyzji godzących w ich ekonomiczne i finansowe prawa. Mimo narastającego kryzysu, grupa ta cieszyła się niesłabnącym poparciem władz.

W 1979 roku powstał w Rumunii Wolny Związek Robotników (jako odzwierciedlenie wydarzeń w Polsce końca lat 70.). Jednakże nigdy nie rozwinął on szerszej działalności. Dopiero niemal dziesięć lat później miały miejsce manifestacje o szerszym zasięgu. W lutym 1987 roku, w mieście położonym blisko granicy radzieckiej, studenci zaprotestowali przeciwko obniżaniu się stopy życiowej. W listopadzie tego roku, w czasie wyborów do parlamentu, w jednym z miast centralnej Rumunii ujawnił się silny ruch protestacyjny wobec reżimu. Trzon manifestacji stanowili robotnicy. Jednakże żadne z tych wydarzeń nie spotkało się z szerszym poparciem społecznym. Właściwie aż do grudnia 1989 roku nie zanotowano żadnych znaczących niepokojów wśród ludności.



Opozycja w łonie partii

Nie istniała praktyczne żadna opozycja w łonie partii komunistycznej. Pewnym zagrożeniem dla władzy Ceausescu byli ludzie, którzy pozostawali pod bezpośrednim wpływem Moskwy. Rumuński przywódca trzymał ich jednak na dystans, nie dopuszczając do wyższych stanowisk i poddając ścisłej obserwacji. W 1979 roku podczas XII Zjazdu Partii jeden z nich, Constantin Parvulescu, dawny działacz Kominternu skrytykował Ceausescu za odstępstwa od „zasad marksizmu-leninizmu” oraz za jego działania zmierzające do obsadzenia swojej rodziny w strukturach władzy (próby stworzenia swoistej dynastii w łonie partii komunistycznej). W 1984 roku grupa generałów podjęła nieudaną próbę usunięcia przywódcy drogą zamachu stanu. Z inicjatywy promoskiewskiej Grupy Sześciu, powstał list skierowany do Ceausescu (tzw. list Sześciu), w którym domagano się, by ten postępował zgodnie z kursem reform zapoczątkowanym przez Gorbaczowa.




Powyższe przesłanki wskazują na fakt, iż nie istniała żadna poważna siła opozycyjna wobec reżimu Ceausescu, a sam przywódca potrafił wygrywać antyrosyjskie nastroje społeczeństwa – długo traktowano go jako męża opatrznościowego. Wszelkie przejawy sprzeciwu wobec władzy dyktatora przedstawiano jako prowokację ze strony ZSRR. Władza dysponowała doskonale zorganizowanym i poinformowanym aparatem bezpieczeństwa (Securitate), który był w stanie wychwycić i zdławić w zarodku wszelkie przejawy antyreżimowych postaw i działań. Ponadto Ceausescu chorobliwie kochał władzę i nie zamierzał się nią dzielić z nikim oprócz członków własnej rodziny. Reformy Gorbaczowa były mu nie na rękę, gdyż oznaczały nie tylko konieczność unowocześnienia gospodarki, ale również rozliczenie ze skompromitowanym aparatem władzy. Rumuński dyktator panicznie bał się takiej sytuacji. Fakt ten tłumaczy dlaczego sugerował on innym przywódcom państw Układu Warszawskiego zdławienie rodzącej się w Polsce demokracji po czerwcowych wyborach w 1989 roku.

Te wszystkie czynniki dowodzą, że jedyną możliwą drogą zmiany władzy w Rumunii mógł być gwałtowny sprzeciw wielu środowisk i grup społecznych. To tłumaczy wybuch rewolucji.
 




Wydarzenia w Timisoarze

Spiskowcy, którzy organizowali zryw, chcieli więc aktywizacji szerokiego kręgu społeczeństwa. W tym celu rozdmuchano sprawę eksmisji pastora Laszlo Tokesa, wywodzącego się z węgierskiej mniejszości, zamieszkałego w Timisoarze. Na żądanie władz biskup odwołał go ze stanowiska i kazał wyprowadzić się z przysługującego mu mieszkania. Szesnastego grudnia 1989 roku wierni, którzy w proteście przeciw eksmisji duchownego zebrali się wokół miejsca jego zamieszkania, przyciągali inne osoby, które do tej pory nie miały nic wspólnego ze sprawą. Zebrał się tłum, który mimo odwołania decyzji o eksmisji, nie chciał się rozejść. Skandowano antykomunistyczne hasła. W odpowiedzi na tę żywiołową manifestację, policja i Securitate przystąpiły do brutalnej rozprawy z jej uczestnikami.



Nie zdołano jednak zaprowadzić porządku. Następnego dnia tłum wdarł się do budynku Komitetu Lokalnego Komunistycznej Partii Rumunii i próbował podpalić gmach. Do akcji wkroczyło wojsko wyposażone w ciężki sprzęt bojowy. W mieście zapanował chaos, wojsku nie udało się od razu spacyfikować tłumu. Padły strzały, byli zabici i ranni. Dopiero 18 grudnia centrum miasta zostało opanowane przez wojsko i policję. W mieście wprowadzono stan wojenny, zakazano zgromadzeń. Grupa młodych mężczyzn złamała ten zakaz, utworzyła pochód, niosąc rewolucyjny sztandar i śpiewając patriotyczne pieśni. Władze odpowiedziały ogniem. Znów padli zabici i ranni. Dziewiętnastego grudnia wciąż strajkowały fabryki, w których nie udało się przywrócić ładu. Dwudziestego grudnia robotnicy wkroczyli do miasta. Sto tysięcy protestujących skandowało antyreżimowe hasła. Przedstawiciele rządu, którzy drogą negocjacji chcieli osiągnąć kompromis, nie byli w stanie spełnić podstawowego postulatu tłumu – odwołania Ceausescu. Dwudziestego pierwszego grudnia do Timisoaru zaczęły przybywać pociągi wypełnione robotnikami z fabryk Oltenii, którzy mieli posłużyć władzy do stłumienia strajków w tym mieście. Jednak nie tylko nie pomogli, ale sami przyłączyli się do strajku.


 

Obalenie dyktatury Ceausescu

Tymczasem echa wydarzeń w Timisoarze odbiły się szerokim echem w innych miastach Rumunii. Rozpuszczono plotki o tysiącach ofiar śmiertelnych, nagłośniono też żądania demonstrantów, dotyczące m.in. obalenia dyktatury Ceausescu. Dwudziestego grudnia, po powrocie z Teheranu, Nicolae Ceausescu wypowiedział się publicznie o „zagrożeniu kraju inwazją radziecką” i ogłosił zwołanie wiecu na dzień następny. Wiec na placu w Bukareszcie miał być manifestacją poparcia dla władzy, a przerodził się w gwałtowną antyreżimową manifestację; wszystko było relacjonowane na żywo przez państwową telewizję. W stolicy i w pozostałych miastach rozgorzały walki. Ceausescu, który pozostał w gmachu KC, ogłosił stan wyjątkowy. Wojsku udało się chwilowo spacyfikować demonstrację. Dwudziestego drugiego grudnia demonstranci powrócili, lecz tym razem razem siły porządkowe były po ich stronie. Dyktator został wraz z żoną Eleną ewakuowany helikopterem z dachu otoczonego przez tłum budynku. Niedługo potem zostali oni schwytani przez wojsko i po krótkim procesie w Targoviste, rozstrzelani 25 grudnia 1989 roku. Zarówno proces, jak i egzekucja były filmowane przez telewizję i pokazane społeczeństwu.



Mimo wielu niejasności wiadomo, że za rewolucyjnym spiskiem stanęli ludzie z bliskiego otoczenia dyktatora. Prawdopodobnie planowali oni przeprowadzić zamach stanu w Nowy Rok, jednak zajścia w Timisoarze przyspieszyły bieg wydarzeń. Jedną z kluczowych postaci był gen. Victor Stanculescu, który zainspirował Ceausescu do zorganizowania wiecu, a następnie namówił go do ucieczki śmigłowcem, co ostatecznie zdyskredytowało przywódcę w oczach społeczeństwa, czyniąc go zbiegiem. Spiskowcy niewątpliwie podsycali też nastroje tłumu, agitując tłum przez magafony i podejmując wszelkie działania wprowadzające chaos.



Powołanie Frontu Ocalenia Narodowego

Dwudzietego drugiego grudnia Victor Stanculescu, który został nowym ministrem obrony, wyznaczył spośród licznych pretendentów do władzy grupę Iona Iliescu; w ten sposób powstał Front Ocalenia Narodowego.


wtorek, 14 stycznia 2014

Ariel Sharon - premier Izraela 2001 - 2006

źródło tekstu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ariel_Szaron

Ariel Szaron jako polityk i generał izraelski wielokrotnie podlegał krytyce zarówno ze strony publicystów i polityków izraelskich, jak również ze strony różnych środowisk nieżydowskich. Krytyka w Izraelu była związana z polityką partii, jakim przewodził: do 2005 roku partii Likud, następnie partii Kadima. Krytyka za granicą wiązała się z krytyką polityki izraelskiej, zwłaszcza w okresie sprawowania przez niego funkcji premiera.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/odwazny-premier-z-klatwa-ariel-szaron/3ncl1

Zarówno w kraju, jak i zagranicą Ariel Szaron był, podobnie jak wielu innych przedstawicieli izraelskiego establishmentu, oskarżany o zbrodnie wojenne: zwłaszcza w związku z masakrą Sabry i Szatili oraz innymi kontrowersyjnymi posunięciami podczas wojny z Libanem w 1982 roku, a także wcześniejszymi operacjami, którymi dowodził. Podczas masakry w obozach Sabra i Szatila od 460 do 3500 uchodźców palestyńskich zginęło z rąk sił maronickiej Falangi Libańskiej. Wojska izraelskie okupujące Liban dostarczyły bojówkom chrześcijańskim wsparcie logistyczne oraz ułatwiły wstęp do obozu. Komisja powołana przez Kneset do wyjaśnienia udziału izraelskich wojsk obarczyła Ariela Szarona osobistą odpowiedzialnością za zlekceważenie ryzyka masakry; Szaron w związku z tym został odwołany z pełnionej funkcji ministra obrony Izraela. W opinii Palestyńczyków, lewicowych intelektualistów izraelskich oraz zagranicznych dziennikarzy, odpowiedzialność Szarona była znacznie większa. W 1987 Szaron pozwał miesięcznik Time, który oskarżył go o bezpośrednie kierowanie tą zbrodnią. Sąd oddalił pozew, gdyż w jego opinii oskarżenia wobec Szarona były nieprawdziwe, ale pisane w dobrej wierze. W 2001 krewni ofiar masakry w Sabrze próbowali pozwać Szarona przed sądem w Belgii, do procesu jednak z przyczyn proceduralnych nie doszło.

Szaron był oskarżany o nieprzejednane, agresywne stanowisko w polityce międzynarodowej: przez wiele lat sprzeciwiał się negocjacjom pokojowym z Palestyńczykami i wycofaniu się ze Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu, traktatowi pokojowemu z Egiptem oraz wspierał ruch na rzecz kolonizacji Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu.

Po przymusowej deportacji 8,5 tysiąca osadników żydowskich ze Strefy Gazy w 2005 roku wielu jego krytyków wskazywało na dalszą kolonizację Zachodniego Brzegu, która wraz z kontynuacją budowy muru separującego miała służyć uniemożliwieniu powstania zdolnego do samodzielnej egzystencji państwa palestyńskiego. Równocześnie z najradykalniejszych pozycji syjonistycznych oskarżano go o zdradę Izraela.

czwartek, 2 stycznia 2014

Algieria 1954-1962


Była to wojna narodu algierskiego o zrzucenie jarzma kolonializmu francuskiego i odzyskanie niepodległości. W XIX wieku Francja zajęła cały kraj i właczyła Algierię jako swoje terytorium zamorskie. Rozpoczął się masowy napływ osadników francuskich. 



Od tamtej pory naród algierski starał się wyzwolić spod jarzma francuskiego.  Ruch wyzwoleńczy rozwinął się szczególnie silnie po zakończeniu II wojny światowej. Koniec lat czterdziestych to w Algierii czas krwawych powstań i walk głównie partyzanckich o niepodległość.



Wojna wybuchła 1 XI 1954 w Aures. zainicjonowana przez Front Wyzwolenia Narodowego, którego współtwórcą był Ahmed Ben Bella, późniejszy prezydent wolnej Algierii. Uczestniczące w walkach oddziały partyzanckie zostały z czasem przemianowane w Armię Wyzwolenia Narodowego. 




Wobec ograniczonych możliwości scentralizowanego dowodzenia walką zbrojną wynikających ze specyfiki wojny partyzanckiej i działalności podziemnej oraz braku ciągłych frontów FWN podzielił kraj na 6 okręgów wojsk, (wilajaty). W każdym z nich działała armia partyzancka. Dowództwa wilajatów odpowiednio do specyfiki terenu i warunków walki opracowywały plany operacyjne, ustalały formy i metody działań bojowych, kierowały operacjami, a także ustanawiały organy władzy ludowej na wyzwolonych obszarach. Algierskie siły zbrojne składały się w swej masie z chłopstwa. Kadry dowódcze rekrutowały się głównie z wyróżniających się partyzantów i byłych żołnierzy armii francuskiej. W 1956 roku w armii wprowadzono instytucję komisarzy politycznych. Stan liczebny armii w 1956 roku wynosił około 60 000, a w 1958 — 130 000 żołnierzy.



Działalność bojowa miała głównie charakter walki partyzanckiej — była wojną podjazdową. W celu zdławienia walki zbrojnej narodu algierskiego Francuzi kierowali tam coraz liczniejsze wyborowe siły zbrojne; w 1955 roku ich armia w Algierii liczyła około 200 000, w 1956 — 400 000, a w końcowym okresie wojny 600—800 tysięcy żołnierzy. Wspólnie z armią walczyły uzbrojone oddziały kolonistów francuskich oraz Legia Cudzoziemska, formowana głównie z byłych żołnierzy hitlerowskich.



Działania wojenne z obu stron miały wyjątkowo krwawy i zdecydowany charakter. Wojska francuskie w celu zdławienia oporu wprowadziły system terroru wobec całego narodu algierskiego (masowe aresztowania ludności, torturowanie jeńców, ekspedycje karne i pacyfikacje, obozy koncentracyjne, palenie osiedli algierskich, blokada obszarów partyzanckich). Do kwietnia 1959 roku zginęło lub odniosło ciężkie rany ponad 0,5 miliona Algierczyków, uwięziono ponad 10 000, w Maroku i Tunezji schroniło się przed prześladowaniem ponad 300 000 osób. Ponadto w ramach akcji pacyfikacyjnych koloniści francuscy przesiedlili do specjalnych obozów około 0,5 miliona osób. Straty w toku całej wojny: ponad 1 milion Algierczyków, tj. około 12% ludności. Na akcje te wojska algierskie odpowiadały działaniami odwetowymi, atakując francuskie patrole i posterunki, kolumny wojsk, obozowiska i bazy zaopatrywania, dezorganizując linie komunikacyjne, a w sprzyjających warunkach tocząc otwarte bitwy z wojskami francuskimi Np. w 1959 roku w ramach działań partyzanckich armia algierska wykonała około 17 300 akcji bojowych (30—60 akcji dziennie).



Od 1960 roku na skutek metodycznych akcji pacyfikacyjnych wojsk francuskich i zablokowania granicy algiersko-tunezyjskiej silnym pasem fortyfikacji (tzw. linia Maurice'a) główne siły armii algierskiej, odcięte od ośrodków szkoleniowych i zaopatrzenia w Tunezji, zmuszone były wycofać się do baz górskich; liczebność tej armii zmniejszyła się do około 50 000 żołnierzy; odtąd jej działalność bojowa koncentrowała się głównie na akcjach dywersyjnych i wypadowych. Główną bazą wypadową była Kabylia.



Sprawiedliwa wojna narodu algierskiego znajdowała poparcie wszystkich postępowych sił na świecie, a zwłaszcza ZSRR i krajów demokracji ludowej. Wobec narastających we Francji tendencji do zakończenia wojny algierskiej i rokowań z powstańcami, ultrakolonialiści francuscy i armia francuska na czele z generałem R. Salanem dokonały w maju 1958 roku w Algierii przewrotu, obejmując dyktatorską władzę i tworząc tzw. reżim pułkowników. Po dojściu do władzy generała de Gaulle'a wojna była nadal kontynuowana. Odpowiedzią na posunięcia francuskie było ogłoszenie przez Narodowy Komitet Rewolucji Algierskiej 19 IX 1958 roku w Kairze niezawisłej Republiki Algierskiej i sformowanie rządu tymczasowego z F. Abbasem na czele.




W warunkach toczącej się wojny oraz walk wewnętrznych między grupami burżuazji francuskiej i pod naciskiem światowej opinii publicznej rząd Francji zmuszony został do rokowań z przedstawicielami narodu algierskiego i podpisania 18 III 1962 roku układu o zakończeniu wojny w Algierii i przyznaniu Algierii prawa do samookreślenia i niepodległości. 25 IX 1962 roku została utworzona Ludowo-Demokratyczna Republika Algierska.


Znaczna część tekstu pochodzi ze strony:
http://pierwszyportal.pl/encyklopedia,algierska_wojna_wyzwolencza_1954_1962.html

Zdjęcia pochodzą ze strony: 
http://www.businessinsider.com/algerian-war-france-pictures-2012-3?op=1

Więcej informacji znajdziesz tutaj:

http://www.ngopole.pl/2012/07/20/karbowiak-o-wojnie-w-algierii/
http://www.businessinsider.com/algerian-war-france-pictures-2012-3?op=1
https://sites.google.com/site/wojnawalgierii19541962/home/przyczyny-konfliktu
http://www.sciaga.pl/tekst/108166-109-wojna-francusko-algierska-1-listopad-1954-18-marca-1962
http://interklasa.pl/sciaga/praca.php?idp=822
http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/poligon/2167
http://pierwszyportal.pl/encyklopedia,algierska_wojna_wyzwolencza_1954_1962.html




niedziela, 29 grudnia 2013

Ludobójstwo w Rwandzie 1994




W 1994 r. w Rwandzie, małym położonym w centralnej Afryce państwie doszło do masakry ludności wywodzącej się z plemienia Tutsi. Rzezi dokonali głownie bojówkarze z nienawidzącego Tutsich plemienia Hutu. 




Rozlew krwi był punktem kulminacyjnym narastającego od wieków konfliktu pomiędzy przedstawicielami obydwu grup. Spór toczył się o władzę i przywileje społeczne, a zaostrzył się w 1993 r., kiedy przy udziale społeczności międzynarodowej zawarto porozumienie dające ludowi Tutsi władzę do czasu przeprowadzenia powtórnych wyborów. Wcześniej po wielu wiekach dominacji plemienia Tutsi wybory wygrali przedstawiciele Hutu.  


Bojówkarze Hutu, kadr z filmu

Zawarte w sierpniu 1993 r. ustalenia były nie w smak przedstawicielom Hutu, którzy przy użyciu pozostającej w ich rękach stacji radiowej zaczęli nawoływać swój lud do gromadzenia broni i rozpoczęcia krwawego odwetu przeciwko Tutsi. 






Akty ludobójstwa rozpoczęły się dnia 6 -7 kwietnia 1994, kiedy to zestrzelono prezydencki samolot z prezydentem Habyarimaną na pokładzie. Jego prywatny samolot zniżał się już do lądowania w Kigali, gdy nagle uderzyły w niego dwie rakiety. Prezydent Rwandy i także obecny w samolocie prezydent Burundi zginęli na miejscu. To był początek trzymiesięcznej rwandyjskiej gehenny. 





Zabójstwo prezydenta dało sygnał wojsku i Interhamwe (organizacja Hutu) do wyjścia na ulicę. Jeszcze nocą tego samego dnia miejsce miały pierwsze zabójstwa. Bojówki rozdawały skrzynki z alkoholem, aby zachęcić mężczyzn do walki. I tak Hutu zaczęli zabijać swoich sąsiadów. Palenie domów. Gwałcenie kobiet i dziewczynek, często przez żołnierzy zarażonych wirusem HIV. Rozbijanie noworodków o ścianę. Rozcinanie brzuchów ciężarnych. Zabijanie dzieci na oczach matek, znieważanie żon przed mężami. Okaleczanie, obcinanie kończyn. Pościgi, ciosy w plecy. Masakry w kościołach, szkołach i szpitalach, gdzie tysiące osób próbowało znaleźć schronienie. Wrzucanie granatów do pomieszczeń pełnych ludzi. Dekapitacje. Sprawdzanie, ile ludzkich czaszek może przebić pojedynczy pocisk. Świat widział to już wielokrotnie. Świat już w tym punkcie był. Tym razem jednak działo się to nie tylko przy akceptacji społeczeństwa, ale przy jego aktywnym w tym udziale. I milczeniu świata. 




Na ulicach ustawiono setki blokad, gdzie sprawdzano karty identyfikacyjne. Przy każdej blokadzie leżały martwe ciała, które wieczorami były w ciężarówkach wywożone do masowych grobów. Zapis „Tutsi” w dowodzie równał się wyrokowi śmierci. Dziesiątki tysięcy ciał zostało wrzuconych do rzek, szczególnie największej – Nyabarongo. Wiele osób, zwłaszcza kobiet, wolało popełnić samobójstwo skacząc w toń, niż stać się ofiarami gwałtów i maczet. Po kilku tygodniach ludobójstwa akweny wodne były pełne trupów. Mieszkańcy sąsiednich państw przestali jeść ryby, które ,,żywiły się ludzkimi zwłokami”.





To ludobójstwo było częścią polityki rządzącej grupy. Hutu i Tutsi są tej samej rasy, mówią tym samym językiem (Kinyarwanda), dzielą wspólną historię, kulturę i katolickie wyznanie. Od wieków żyli w tych samych wioskach, na tych samych wzgórzach. A jednak zwykli Hutu zaczęli mordować swoich sąsiadów, przyjaciół, a czasem nawet małżonków. I być może to jest najbardziej przerażające, bo tym właśnie wydarzenia w Rwandzie różnią się od innych ludobójstw. Tamte dokonywane były przez wyszkolone służby na obcych ludach. To przeprowadzone było głównie przez cywili. 




Gdy tylko wiadomość o rozpoczęciu ludobójstwa dotarła do kierownictwa RPF - Rwandyjski Front Patriotyczny, rozpoczęli oni potężną ofensywę w kierunki Kigali. Po około 12 tygodniach, rebelianci pobili prawie czterokrotnie większe siły Armii Rwandyjskiej i Interhamwe i opanowali znaczną większość kraju, wywołując exodus około trzech milionów Hutu bojących się odwetu. Doświadczone, karne i zdyscyplinowane oddziały dowodzone przez zdolnego dowódcę Paula Kagame w połowie lipca 1994 zatrzymały ludobójstwo.




Paul Kagame jest od roku 2000 prezydentem Rwandy, a Rwandyjski Front Patriotyczny jedną z głównych sił politycznych w kraju.






Akt ludobójstwa trwał od 6 kwietnia do lipca 1994. W zbrodniach wzięło udział ok. 30 tysięcy bojówkarzy, ale też zwykli ludzie z Hutu, którym nakazano mordowanie swoich sąsiadów z Tutsi. W rezultacie za pomocą broni oraz maczet wymordowano ok. miliona osób z Tutsi w całym kraju. Milion ludzi w sto dni. Daje to 10 tysięcy dziennie, 417 na godzinę, 7 osób zabitych każdej minuty. Morderstwo co osiem i pół sekundy. Takie było tempo ludobójstwa w Rwandzie.  



Tekst pisany na żółto są to fragmenty tekstu  autorstwa Pana Michała Staniula – oryginalny, cały artykuł przeczytasz tutaj.